Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasne. Pokaż wszystkie posty

Bartnik miodowe – miodowe rozczarowanie

Tytuł zdradza całą moją ocenę. Tak samo jak piwo nie będzie ona zaskakująca.
Bartnika kupiłam w sklepie specjalizującym się w sprzedaży piw. Wzięłam bo jeszcze takiego nie piłam.

Etykieta szału nie robi; jest trochę za bardzo przeładowana plastrami miodu. Kapsel czarny – bez nadruku.
Piwo jest niefiltrowane dlatego na dnie zbiera się osad. No to zamieszałam, żeby nie było, że piwo jest niekompletne.

Zapach jest całkiem przyjemny; dosyć delikatny, miodowy. Chociaż nie jest to miód jak ze słoika - troszeczkę zajechało sztucznością.
Kolor złocisty jak przystało na produkt miodowy. Cały trunek lekko mętnawy.
Piana całkowicie zniknęła, pozostał tylko cieniutki pierścień.

Jeżeli chodzi o smak to moim miodowym faworytem na pewno nie zostanie. Jest dosyć słodkie dopiero gdzieś na końcu pojawia się lekka goryczka. Ale słodycz jest, tak jak i zapach, lekko sztucznawa; albo inaczej – mało szlachetna. Na szczęście nie jest zbyt gazowane.

Podsumuję krótko: można wypić ale nie koniecznie;}

 

Bartnik – piwo miodowe – Sulimar sp z o.o.
Typ: jasne, miodowe
Alkohol: 6,0%

Butelki już nie mam, więc tekstu z etykiety nie będzie;]

Łomża niepasteryzowane – bączek z hipermarketu

Łomżę w takiej postaci kupiłam w osiedlowym Carrefourze. Przyciągnęła mnie butelka (nie ma to jak marketing). Bączek 0,33l prezentuje się ciekawie; podoba mi się minimalistyczna, szaro-brązowa etykieta rodem z PRLu. Niestety opakowanie jest bezzwrotne. Kapsel stylistycznie pasuje do całości.

Po otwarciu od razu wyczuwa się słodkawy, piwny aromat. Zapach jest raczej nieskomplikowany, poprostu przyjemny, piwny.
Kolor jest bardzo jasny, może nawet trochę za jasny, tak jakby rozwodniony.
Jak widać na zdjęciu piana gdzieś zniknęła. Bezpośrednio po nalaniu była dość wysoka i drobnoziarnista.
Piwo jest w smaku dosyć łagodne. Dominujący jest smak słodu, gdzieś po chwili daje o sobie znać goryczka. Wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiło ale ogólnie może być.

Bączek lepiej wygląda niż smakuje, ale uważam Łomżę za całkiem przyzwoite piwo, w sam raz do pizzy;] Piwo nie dla koneserów;]



Górnolotny opis ze strony producenta:
Łomża Niepasteryzowane to propozycja dla osób, które wiedzą, że w życiu piękne są tylko chwile i właśnie takie chwile należy szczególnie celebrować.
Krótszy czas przydatności do spożycia piwa sprawi, że poczują Państwo wyjątkowość wieczoru spędzonego w towarzystwie przyjaciół i kultowej butelki niepasteryzowanego browaru. Przyjemne chwile umili bogaty smak, unikalny aromat, stosowny procent wrażeń oraz estetyczna oprawa opakowania.

Łomża niepasteryzowane – Browar Łomża
Typ: jasne, niepasteryzowane
Alkohol: 6%

Ciechan lagerowe – porządny Ciechan

Ciechan lagerowe to kolejna propozycja tego browaru. Piwo jest niefiltrowane i utrwalone.
Tyle tytułem wstępu.

Butelka jest typowa – jak w pozostałych Ciechanach. Etykieta jednak troszkę różni się od innych produktów browaru. Zamek zrobił się trochę mniejszy i zmieniła się czcionka. Całość, razem z kapslem, wygląda bardzo „poważnie” i stylowo.

Zapach jest zaskakująco przyjemny: delikatny, chlebowo-chmielowy. Spodziewałam się czegoś bardziej intensywnego.
Kolor to czyste złoto... no może nie do końca czyste bo widać  lekkie zmętnienie trunku.
Piana bardzo drobna, szybko opadła.

I to co najlepsze, czyli smak. Podobnie jak w zapachu, dominuje chmiel i chleb, troszeczkę słodu a na końcu na języku pozostaje delikatna goryczka. Wszystkie te elementy są doskonale skomponowane.

Ogólnie dobre, porządne piwo, do którego jeszcze na pewno wrócę. A czy piwo jest utrwalone, nieutrwalone, pasteryzowane czy jeszcze jakieś tam inne nie ma dla mnie większego znaczenia. Ważne żeby dobrze smakowało i było produkowane w odpowiednich warunkach i z dobrych surowców.


Z etykiety:
W naszym browarze uwarzono pierwsze piwo pilzneńskie w Polsce. Chcąc przywrócić pamięć temu wydarzeniu postanowiliśmy przypomnieć ten smak i ten zapach.

Browar Ciechan
Typ: jasne
Alkohol: 6,0%

Pinta – ale szycha

Pinta to jedna z najciekawszych propozycji na naszym rynku. Browar Pinta powstał w 2011 a piwa warzone są w zawierciańskim Browarze na Jurze. Nowatorska stylistyka etykiet i kształt butelek niewątpliwie przyciąga wzrok.

Ciemnobrązowa smukła butelka przypomina straszy typ butelki; niestety przez to jest bezzwrotna. Etykiety według mnie są rewelacyjne; proste graficznie; zawsze nawiązują do nazwy piwa. Tym razem mamy brunetkę niosącą kosz z szyszkami chmielu.
Kapsel bez żadnej grafiki.

Zapach nie jest zbyt intensywny. Czuć delikatny słód i lekko przebijający się chmiel.
Kolor przyjemny – jasnobursztynowy, złotawy, klarowny.
Piana niestety szybko opadła, pozostał centymetrowy niezbyt gęsty kożuszek.
Spotkałam się z paroma negatywnymi opiniami smaku tego piwa.

Według mnie jest całkiem niezły. Co prawda za dużo jest przebijającego się słodu ale chmiel jest jak najbardziej obecny. Goryczka nie jest intensywna i pojawia się dopiero po chwili. Smak jest ogólnie bardzo lekki i nie przesadzony w żadną stronę.
Wysycenie w sam raz.

Podsumowując, Ale szycha jest niezłym produktem, ale spodziewałam się chyba czegoś lepszego zwłaszcza za tą cenę (5,60zł). Produkty Pinty przez swoją stylistykę sprawiają wrażenie czegoś wyjątkowego, nietypowego, a tym czasem jest to porządny produkt ale chyba nie warty swojej ceny.

Ale szycha - Browar Pinta
Typ: jasne, pasteryzowane
Alkohol: 5,0%


Ze strony producenta:
PINTA Ale Szycha - polskie jasne ale (piwo górnej fermentacji) chmielone wyłącznie polską szyszką chmielową z najświeższego zbioru. Zastosowany jeden rodzaj jasnego słodu premium ma uwydatnić każdy delikatny niuans chmielenia naturalną szyszką. PINTA Ale Szycha chmielona jest również szyszką odmiany Lubelski na zimno (dry hopping). Polecamy !

Amber naturalny – słodycz bez miodu

To kolejna propozycja browaru Amber. Jest to jasne niepasteryzowane piwo typu lager. Ja kupiłam wersję w butelce, ale występuje również w puszce.

Piwo Amber Naturalny sygnowane jest znakiem Akademii Piwa, której celem jest krzewienie świadomości bogactwa piwnego świata, jego tradycji związanych z metodami produkcji, składnikami, oraz celebracją towarzyszącą rozsądnej degustacji.

Pora więc na degustację;]

Podoba mi się butelka, nie jest przeładowana niepotrzebną grafiką. Jasna etykieta kontrastuje z ciemnym szkłem. Butelka jest zwrotna co jest oczywiście plusem.
Po otwarciu od razu przelałam piwo do szklanki.
Wytworzyła się wysoka gęsta piana, która nie bardzo chciała opadać - dobre pierwsze wrażenie. Kolor bursztynowy trochę złocisty; piwo klarowne.
Zapach jest intensywnie słodowy. Nawet spojrzałam na etykietę żeby zobaczyć czy nie ma jakiś „miodowych” dodatków. W tle czuje się trochę drożdży i coś chlebowego.

Amber naturalny w smaku okazał się bardzo łagodnym piwem. Jak dla mnie goryczka była praktycznie niewyczuwalna a całość dosyć słodka. Wysycenie średnie więc ok.

Podsumowując, piwo jest jak najbardziej poprawne. Wypiłam je z przyjemnością i pewnie jeszcze pojawi się w mojej lodówce. Zdecydowanie smaczniejsze od Kasztelana niepasteryzowanego, z którym to podobno Amber konkuruje.


Ze strony producenta:
Amber naturalny to niepasteryzowane piwo typu lager, o wysokim ekstrakcie słodu, dzięki któremu ma bogaty, głęboki i wyrazisty smak. Amber naturalny powstaje Tradycyjną Metodą Warzenia, zgodnie z którą każdy gatunek piwa warzony jest w osobnych kadziach, wyłącznie ze słodu jęczmiennego, chmielu
i polodowcowej wody
Zastosowanie naturalnej mikrofiltracji, przy użyciu membran ceramicznych, pozwala na usunięcie bakterii oraz innych zanieczyszczeń na poziomie 99,5% - 99,99% co gwarantuje przedłużony okres przydatności do spożycia.

Amber Naturalny
Typ: jasne, niepasteryzowane
Alkohol: 5,7 %

Maisel’s Weisse – niemiecki pszeniczniak

Ostatnio dostałam butelkę tego oto specyfiku. Przywiezione z Czech więc z etykiety za dużo dowiedzieć się nie można. „Doczytałam”, że jest to jasne piwo pszeniczno-drożdżowe.
Fajnie, bardzo lubię pszeniczniaki.

Butelka smukła z bardzo estetyczną etykietą; wszystko zgrane kolorystycznie.
Przed przelaniem „wsadziłam nos” w butelkę… nie da się ukryć, że to piwo pszeniczne, dodatkowo przebijał się kwaskowaty zapach.
Po przelaniu powstała bardzo wysoka i gęsta piana, utrzymywała się dosyć długo. Kolor złocisty, bursztynowy. Piwo trochę mętne, na butelce zostało sporo osadu.

I to co najważniejsze: smak. Musze przyznać, że jest bardzo ciekawy: pszeniczny, kwaskowaty i orzeźwiający. W tle delikatna chmielowa goryczka. Piwo średnio gazowane.

Jak ktoś lubi pszeniczne piwa to na prawdę warto.



Z etykiety:
Jest troszkę nie po polsku;]
Polecam stronę producenta, jest naprawdę dobrze zrobiona: http://www.maisel.com/

Maisel’s Weisse (Brauerei Gebr. Maisel )
Typ: jasne, pszeniczne
Alkohol: 5,2%

Żywe spod Gdańska

Niepasteryzowane piwo o dźwięcznej nazwie Żywe warzone jest w browarze Amber w Bielkówku. Browar nie został wchłonięty przez koncerny i utrzymał się na rynku. Widać dystrybucja działa bardzo dobrze bo kupienie Żywego w Łodzi w ogóle nie stanowi problemu.

Spotkałam się z opinią, że piwo to kiedyś było „bardziej żywe”. Zawierało żywe kultury drożdży i cały czas pracowało, nawet po rozlaniu. Jak smakowało wtedy nie mam pojęcia. Teraz trunek jest odfiltrowany i bardzo klarowny ale w składzie nadal znajdziemy „żywe kultury drożdży”. Czy jest ich mniej niż kiedyś? Nie wiem.

Bardzo podoba mi się butelka, Etykieta jest bardzo skromna; przypomina trochę produkt lokalny, na pewno nie komercyjny.

Żywe ma słabą pianę, jest bardzo lekka i stopniowo się redukuje. Nasycenie też nie jest duże, ale to uważam za plus.
Barwa ciekawa, jasno bursztynowa. Zapach delikatny, przyjemny, troszeczkę zalatujący chmielem;]

W smaku nie powala na kolana ale generalnie jest ok. Dominująca jest piwna goryczka ale nie jest zbyt mocna, można powiedzieć, że w sam raz. Dodatkowo gdzieś tam w tle czuć delikatny słód.

Zdecydowanie polecam tylko trzeba pamiętać, że ma tylko 5-tygodniowy termin ważności. Szkoda żeby się zmarnowało;]



Z etykiety (nie rozpisali się):
Piwo Żywe powstało w oparciu o najstarsze, pomorskie tradycje warzenia jęczmiennego piwa. Bez procesu pasteryzacji i bez konserwantów.

Żywe (Browar Amber.)
Typ: jasne, niepasteryzowane
Alkohol: 6,2%

Kozel Světlý – czeska „dziesiątka”

Dzisiaj pora na czeską „dziesiątkę”. Troszkę się wyczekał w lodówce ale i na niego przyszła pora - Kozel Světlý czyli Jasny.
Na etykiecie widnieje sympatyczny obrazek Kozła, który jakby uśmiechał się do kufla z piwem. Kozel Jasny to najsłabsza odmiana ze wszystkich Kozeli. W tej wersji nie ma złotka na szyjce jest natomiast tradycyjna krawatka.

Piwo ma bardzo ładny jasny kolor. Po przelaniu pojawia się obfita piana, która pozostaje przez dłuższy czas.

Zapach jest intensywny, chmielowy - typowy dla czeskich złocistych trunków.
W smaku również wyrazisty. Czuje się piwną goryczkę ale nie jest ona nachalna. Kozel jest bardzo delikatny, miałam nawet w pewnym momencie wrażenie, że jest trochę rozwodniony, ale to tylko wrażenie.

Kozel jest piwem koncernowym, warzonym przez Plzeňský Prazdroj, trzeba mu jednak przyznać, ze trzyma poziom i nie jest pospolitym sikaczem.



Plzeňský Prazdroj
Typ: jasne
Alkohol: 4,0%

Łomża Export Miodowe - pospolite piwo miodowe

Tym razem miodowy, pasteryzowany specyfik z browaru w Łomży. Jest to chyba najłatwiej dostępne miodowe piwo w tym momencie.
Byłam trochę uprzedzona jeszcze przed otwarciem butelki. Miodowe z Łomży wydawało mi się bardzo komercyjnym produktem. Po zdjęciu kapsla pierwsze złe wrażenie minęło.
Ale od początku. Butelka to klasyka browaru w miodowej kolorystyce. Szkoło smukłe; minusem niewątpliwie jest bezzwrotna butelka.

Zapach bardzo miodowy, trochę karmelowy. Już na tym etapie czuje się, że będzie to coś naprawdę słodkiego. Kolor złocisty, dosć efektowny.
Wiele osób zarzuca Łomży, że nie stosuje prawdziwego miodu a zapach i smak są sztuczne, landrynkowe. Szczerze mówiąc, cholera wie czego oni tam dodają, ale nie można się chyba spodziewać niewiadomo czego za ok. 3,5zł.

W smaku bardzo słodkie i miodowe, piwna goryczka praktycznie niewyczuwalna. Piana słaba, zniknęła prawie od razu. Nasycenie też nie za duże.

Podsumowując, może nie jest to piwo najwyższych lotów (wolę Ciechana), ale uważam, że dobrze schłodzone jest ciekawą propozycją. Piłam je już parę razy więc chyba nie jest takie złe, zwłaszcza za tą cenę;]




Z etykiety:
Delikatny, słodko-gorzki smak i nuta miodowego aromatu powstały z połączenia regionalnego piwa ze szlachetnym gatunkiem miodu z podłomżyńskich pasiek.


Browar Łomża (Rogal Unibrew Polska Sp. z o.o.)
Typ: jasne, miodowe
Alkohol: 5,7%

Piwo Lwowskie 1715 (1715 Премiум Лагер)

Piwo zaciekawiło mnie ze względu na etykietę. Cyrylica jest mi zupełnie obca i tak mi się skojarzyło, że może to być coś interesującego. Na butelce po polsku była tylko dodatkowa biała naklejka dystrybutora.

Po otwarciu jasno-zielonej butelki wydobył się typowy piwny, chmielowy zapach. Kolor ładny, słomkowy, bardzo jasny.
Biała piana urosła bardzo szybko i dość szybko się zredukowała.

W smaku to typowe jasne piwo, wyczuwalna goryczka.
Piwo można uznać za delikatne w smaku. Nie jest też zbyt gazowane.

Tak się zastanawiam co jeszcze napisać….. piwo jak piwo… ani nie odrzuca ani nie zachwyca i może dlatego mój opis taki skromny.





Od dystrybutora:
1715 to rok powstania Browaru Lwowskiego – najstarszego browaru na ziemiach ukraińskich. To z tego okresu pochodzi receptura Lwowskiego 1715, dopieszczona mistrzostwem i umiłowaniem piwa lwowskich browarów. Warzone wyłącznie na naturalnych składnikach: wybornym słodzie, aromatycznym chmielu i kryształowo czystej wodzie z odwiertów artezyjskich, spełnia do dziś najwyższe wymagania jakościowe i smakowe.

Browar Lwowski, Ukraina
Typ: jasne
Alkohol: 4,0 %

Perła Chmielowa - po prostu chmielowa

Kupiłam sobie ostatnio Perłę Chmielową w sumie z powodu średniego wyboru w osiedlowym sklepie. Taka ładna pękata, zielona butelka mnie skusiła. Ach ten marketing.

Opakowanie przyjemne, po przelaniu do szklanki kolor piwa również okazał się niezły. Perła to jasny, słomkowy pils.
Zapach subtelny, delikatny zupełnie niezwiastujący smaku. Piana całkiem solidna, dość długo nie opadała, ale jak już opadła to naprawdę niewiele z niej zostało.
A teraz najważniejsze: smak. Chmiel, chmiel i jeszcze raz chmiel. Perła chmielowa to chyba najbardziej goryczkowe piwo jakie ostatnio piłam.
Nasycenie w sam raz.

Niewątpliwym pozytywem tego piwa jest to, że jest jakieś. Nie pomylę go chyba z żadnym innym. Niestety ostatecznie nie trafiło w mój piwny gust.



Perła o Perle:
Szlachetny zapach chmielu, charakterystyczna, delikatna goryczka, złocista barwa i doskonała klarowność to największe atuty Perły. Słynny na cały świat lubelski chmiel odbierany jest od najlepszych plantatorów. To właśnie dobór naturalnych składników i doskonała receptura warzenia maja największy wpływ na doskonałą i bardzo wysoka jakość Perły. Perła Chmielowa jest od lat numerem jeden na Lubelszczyźnie.

Perła – Browary Lubelskie S.A
Typ: jasne
Alkohol: 6,0%

Grzane po mojemu

Jakoś tak się chłodniej zrobiło i naszła mnie chęć na coś... miodowego. Niestety w lodówce świeciło piwnymi pustkami. Uchował się jedynie zwykły Żywiec w puszcze. Mówi się trudno ;].

Jedynym ratunkiem był garnek, miód i goździki. Taka najprostsza forma grzanego piwa.
Zawartość puszki podgrzewa się w garnku na wolnym ogniu – należy uważać żeby sobie piwa nie przegrzać. (Potem trzeba czekać jak wystygnie :]) Teraz już tylko porządna łyżka miodu i parę goździków i gotowe.

Wszystkie piwne cechy takie jak smak, wysycenie, kolor, piana zależą od ilości, rodzaju miodu i czasu grzania.

Jak widać nawet Miś się zainteresował…



Grupa Żywiec
Typ: jasne, grzane
Alkohol: 5,6% (minus to co wyparowało)

Jabłko w Piwie


Jabłko w Piwie to jedna ze smakowych propozycji Kormorana. Browar opisując swój produkt chwali się, że używa aż 5 odmian jabłek. Szczerze mówiąc i taka różnorodność smakowa jest nie do wychwycenia.

Etykieta bardzo mi się podoba… soczysty owoc oblany złocistym trunkiem – bardzo zachęcające zwłaszcza na gorące dni.
Po otwarciu z butelki wydobył się bardzo przyjemny jabłkowo-piwny zapach. Nie jakiś słodki, trochę podobny do soku jabłkowego w kartonie.
Kolor równie przyjemny. Jak dla mnie jednoznacznie kojarzy się z sokiem jabłkowym; że to nie sok zdradza piana. Piana wysoka, śnieżnobiała, nie opadła zbyt szybko.

W smaku dominuje jabłko ale sama nie wiem jakie – ot taka mieszanka. Piwo w ogóle nie jest słodkie. Na języku zostaje wyraźna goryczka chmielowo-skórkowa;]. Napisałam skórkowa bo miałam wrażenie smaku cierpkiej jabłkowej skórki. Trochę za bardzo gazowane ale niech będzie, że pasuje do takiego rodzaju piwa.

Ogólnie piwo jest ok. Zapach bardziej przypadł mi do gustu niż smak ale generalnie ciekawa propozycja na letnie dni. Dużym plusem Jabłka w Piwie jest to, że to nadal piwo;].



Kormoran o swoim produkcie:
Lekkie, orzeźwiające, tradycyjnie warzone i długo leżakowane piwo z dodatkiem naturalnego soku jabłkowego na bazie jesiennych odmian jabłek, czyli tych które potrzebują najwięcej słońca by być w pełni dojrzałe. Wczesną jesienią dojrzewa zielona antonówka - twarda i kwaskowata, jej zielone owoce to rekordziści pod względem wielkości (nawet do 1 kg). Zaraz potem zbiera się odmianę Lobo, słodko-kwaśne owoce uważane są za jedne z najsmaczniejszych. Późną jesienią zbierane są jabłka odmian Idared i Cortland - wyróżniające się soczystością i słodko-kwaśnym smakiem. Dopełnieniem jest winno-słodka Vista bella zbierana pod koniec lipca.

Browar Kormoran
Typ: jasne, smakowe
Alkohol: 4,5%

Trybunalskie miodowe – lekko miodowe

Trybunalskie miodowe chwyciłam bez większego zastanowienia -  grunt, że w nazwie ma miód.
Dopiero w domu zauważyłam, że to produkt z Browarów Lubelskich Perła. Nazwa jakoś słabo się kojarzy;]. Produkt jest pasteryzowany.

Otworzyłam butelkę, wącham i wącham nawet zaczęłam się zastanawiać czy otworzyłam to piwo, które chciałam. Muszę powiedzieć niestety, że miodu tam prawie nie czuć, może trochę zapach się pojawił po przelaniu do szklanki.
Kolor nawet ładny – jasno-złocisty. Na butelce napisali, że jest mętne… no powiedzmy, że troszkę. Piana biała, niezbyt wysoko, niezbyt trwała ale ogólnie nie jest źle.
W smaku to po prostu Perła z lekką domieszką miodu! Miód zostaje na języku po łyku, w czasie picia raczej mało odczuwalny. Dominuje goryczka tradycyjnego jasnego piwa. Jak dla mnie Trybunalskie jest trochę za bardzo gazowane; lekko buzowało aż do opróżnienia szklanki.

Niestety wolę Ciechana i w porównaniu do niego Trybunalskie jest za mało miodowe.
Podsumowując: przyjemne piwo, niezbyt nachalne ale za mało miodu w miodzie;]


Z etykiety Trybunalskiego:
Trybunalskie Miodowe to szlachetny trunek intrygujący unikalnym smakiem i wyjątkowym aromatem. Naturalnie mętne, harmonijnie łączy goryczkę chmielu oraz subtelną słodycz miodów pszczelich z lubelskiego APIS-u.

Perła – Browary Lubelskie S.A
Typ: jasne, miodowe
Alkohol: 6,0%

Ciechan Wyborne... wyborne

Jasne piwo niepasteryzowane z browaru w Ciechanowie. Również zdjęcie zamkniętej butelki z wiadomych względów;].

Piwo warzone w tradycyjny sposób,  podobno wielka gwiazda wśród piw. Nagrody w plebiscytach, mnóstwo pozytywnych opinii w necie (chociaż podobno zdarzały się trefne partie).

No to otwieram. Nispasteryzowany Ciechan zamknięty jest w ciemnobrązowej butelce z biało-zieloną etykietą.
Z tyłu napis: „Nieutrwalone oznacza, że piwo jest: niepasteryzowane, niesterylizowane, niewyjałowione po prostu NATURALNE”.
Kolor piwa jasny trochę słomkowaty, po nalaniu do kufla szybko wytwarza się wysoka gęsta piana, która dość szybko opada oblepiając przy tym szkło.

Zapach jest bardzo przyjemny, ożywczy, chmielowy ale niezbyt intensywny. Smak troszkę kwaskowaty z niewielką goryczką. Ogólnie idealny jasny lager. Ma sporo procentów i po pierwszym łyku rozgrzewa trzewia – miłe uczucie.




Ze strony Browaru w Ciechanowie:
Piwo Ciechan Wyborne Niepasteryzowane jest filtrowane, posiada wyjątkowe walory smakowe, odżywcze i zdrowotne. Dostarcza organizmowi łatwo przyswajalne cukry i białka, a także sole mineralne . Napój ten orzeźwia i pobudza apetyt, a także ułatwia trawienie dzięki temu, że jest niepasteryzowane. Chmiel posiada właściwości antyseptyczne, uniemożliwiające rozwój wielu bakterii chorobotwórczych. Dzięki niskiej zawartości sodu może być spożywane przez osoby stosowane dietę bezsolną. Piwo to pobudza pracę nerek, zapobiega tworzeniu się kamieni nerkowych. Obniża napięcie nerwowe.W Warszawie i Mazowszu znane jako
Wyborne Krolewskie
Termin przydatności do spożycia wynosi 28 dni.

Browar Ciechan w Ciechanowie
Typ: jasne, niepasteryzowane
Alkohol: 6,2%


Miód w gębie czyli Ciechan Miodowy

Miodowe piwo od browaru w Ciechanowie to chyba jedno z moich ulubionych piw.
Tym razem zdjęcie zamkniętej butelki z powodu konsumpcji w terenie;].

Jest to jasne, niefiltrowane piwo powstałe na bazie naturalnego miodu. I właśnie ten miód powoduje mętnienie. Ciechan jest pasteryzowany ale dzięki miodowemu dodatkowi ma tendencję do refermentacji. Producent chwali się, że do produkcji miesięcznie zużywa 3 tony naturalnego miodu.

Ale do rzeczy. Piwo ma bardzo przyjemny zapach. Delikatny miód od razu wypełnia pomieszczenie. Jednak pijąc Ciechana nie da się zapomnieć, że to nadal piwo, gdzieś tam spod miodu przebija się lekka piwna goryczka.

Kolor jest genialny. Złocisty, mętny od razu zachęca do degustacji.  Całość wieńczy puszysta biała piana.

Z Wikipedii wynika, że nie tylko ja jestem wielbicielką tego piwa. Ciechan Miodowe zajmowało wysokie miejsca w różnego rodzaju plebiscytach.

Tak więc do sklepu po Ciechana;).



Ze strony Browaru w Ciechanowie:
Browar w Ciechanowie jako pierwszy w Polsce wyprodukował piwo tego typu metodą tradycyjną przy zachowaniu starych receptur. Tradycyjne procesy warzenia gwarantują niepowtarzalny aromat i smak.
Piwo Miodowe to napój posiadający wyjątkowe walory smakowe, odżywcze i zdrowotne. Dostarcza organizmowi łatwo przyswajalne cukry i białka, a także sole mineralne . Napój ten orzeźwia i pobudza apetyt, działa rozgrzewająco. Chmiel posiada właściwości antyseptyczne, uniemożliwiające rozwój wielu bakterii chorobotwórczych.  Obniża napięcie nerwowe.
Cudowny złocisty kolor i miodowy aromat nadają mu absolutną unikalność i wyjątkowość.

Browar Ciechan w Ciechanowie
Typ: jasne, miodowe, niefiltrowane
Alkohol: 5,7%

Obolon Pszeniczne Niefiltrowane

Tym razem Ukraiński niefiltrowany pszeniczny Obołoń warzony według tradycyjnej niemieckiej technologii;].
Przy otwarciu z butelki wydobył się miły intesywny zapach pszenicy i owoców.
W smaku bardzo delikatny, już nie tak intesywny jak zapowiadał to zapach. Wogóle nie wyczuwa się kwasowości a o goryczce tez nie ma mowy.

Złociste, mętnawe piwo zamknięte jest w jasno zielonej smukłej butelce.
Pije się bardzo przyjemnie i równie przyjemnie Obołoń prezentuje się w szklace. Po przelaniu od razu wytworzyła się gęsta wysoka piana.

Ogolnie, polecam to piwo dla wielbicieli pszenicznych wynalazków.


Producet o swoim piwie:
"Obolon Pszeniczne" przygotowywane jest z najlepszych gatunków słodu jęczmiennego i pszenicznego, na bazie czystej artezyjskiej wody, wyjątkowych gatunkach drożdży piwnych powierzchniowej fermentacji, które nadają piwu przyjemny owocowo - korzenny aromat.

Obołoń Pszeniczne Niefiltrowane
Typ: jasne, pszeniczne
Alkohol: 5,3%